Mamy piątek, na zegarze dochodzi godzina 15:45, a spójniowy parking powoli zaczyna tętnić życie, oznacza to, że nasz snowboardowy team rusza w trasę. Mianowicie w ten weekend udaliśmy się na || edycję Pucharu Polski do miejscowości Suche niedaleko stolicy sportów zimowych, Zakopanego. Jak zwykle droga przebiegła spokojnie.  Jedni śpiewali piosenki, inni żartowali, spali, a ja na przykład na swojej komórce próbowałem odpalić półfinał Mistrzostw Świata w Piłkę Ręczną ( za pomocą stronki sport.tvp.pl). W pewnym momencie gdzieś na Zakopiance udaliśmy się do Subwaya na pożywną kanapkę.  Po tym szybkim jak i  pysznym posiłku powróciliśmy na trasę. Jeszcze przed północą naszym oczom ukazał się Dom Wypoczynkowy Stanisława w Białym Dunajcu. Po załatwieniu  spraw formalnych przez trenerów rozpakowaliśmy w trybie natychmiastowy  nasze busy, a później szybka kąpiel i spanie. Plan na dzień jutrzejszy: trening na slalomie, regeneracja przed zawodami i jeszcze wisienka na torcie, czyli innymi słowy praca przy sprzęcie . O godzinie 7:20 budzik obwieścił, że  czas wstać. Trochę niewyspani, ale mimo wszystko uśmiechnięci , przebraliśmy się w ciuchy snowboardowe I pobiegliśmy na śniadanko. W jadalni przywitał nas widok półmisek wędlin , świeżego pieczywa I ukochanego jedzenia Olka, pomidorów:P. Następnie udaliśmy się na sesję treningową wraz z zakopiańskim teamem. Celem treningu było  poprawienie oraz dla niektórych przypomnienie techniki slalomowej a także zapoznanie się z warunkami panującymi na stoku w Suchym. W tym tygodniu postanowiłem trenować na swoim Eliminatorze firmy F2. Jeździło mi się naprawdę nieźle, ale troche przeszkadzała mi pokonywaniu tyczek jej długość ( 166cm), ale trzeba było trenować. Nasza krótka, bo tylko 2 godzinna sesja treningowa dobiegła końca.  Po skończonym treningu. Bus trenera Bartka udał się do sklepu w celu zakupienia wody a Olek wraz z resztą ekipy udał się do bazy. Po powrocie ja z chłopakami udaliśmy się na podbój pobliskiej Żabki, ponieważ obiad miał być 3 godziny później. O godzinie 15:00 czekał na nas żurek z jajkiem I kiełbaską, a na drugie było ,,pyszne” spaghetti Bolognese. Wraz z końcem posiłku nastał czas na resztę czasu wolnego, jedni w tym czasie odrobili lekcje, inni graili w bilarda I ping-ponga albo surfowali w necie. Pod koniec wieczora przybył trener z komunikatami na jutrzejszy dzień, a potem wszyscy poszli się wykąpać ( bo w Spójni nie ma brudasów!!!). Następnego ranka budzik ogłosił godzinę 6:30. Musieliśmy wstać tak wcześnie, bo trzeba było spakować graty, przygotować rzeczy na później a na koniec przebrać się w ciuszki niezbędne do jazdy na desce snowboardowej. O godzinie 7:30 mieliśmy śniadanie, które szybko zostało zjedzone. Około godziny 9:00 wjechaliśmy na samą górę stoku, w celu rozjazdu a następnie oglądania trasy giganta. Kiedy nadszedł moment mojego startu, wywaliłem się na bramce startowej (nadal nie wiem jak to zrobiłem). Po dwóch męczących przejazdach, na moim zdaniem niefajnej trasie. Nadeszła chwila wolnego, jedni poszli zjeść nieziemskie oscypki, inni szlifowali technikę albo do knajpy ochłonąć. O 11:45 wszyscy zameldowaliśmy się ponownie na górze w celu obejrzenia slalom. Co tu powiedzieć… Lodowisko, ale Spójnia się nie poddaje. Po kolejnych dwóch przejazdach zjechaliśmy na dół, częściowo się przebraliśmy I udaliśmy się kupić kołacze. Następnie odbyło się zakończenie zawodów, z którego wszyscy wróciliśmy zadowoleni. Otóż nasza sekcja zdobyła osiem medali!!!!!!!!!! Bracia Seroczyńscy (Piotrek I Gabryś) w swoich kategoriach zdobyli dwa brązowe medale, z czego medal na slalomie Gabryś wywalczył na gigantce. Srebro wśród juniorek A w slalomie zdobyła Ula Mendys. Zosia Błażewska  zdobyła brąz w slalomie wygrywając z dziewczynami na twardych deskach!!! A Olek powrócił do Warszawy ze srebrem w gigancie i złotem na slomie. Po zakończeniu ostatni raz powróciliśmy do ośrodka, w celu przebrania się I spakowaniu toreb do busa. Niestety trzeba było wracać do Warszawy. Gdzieś pod Krakowem głodni udaliśmy się do Burger Kinga na pożywny posiłek.

Droga powrotna również minęłą bezpiecznie. Około godziny 22:30 ujrzeliśmy naszych rodziców czekającyh na nasz powrót. Każdy wziął swoje rzeczy i odjechał do domu.

 

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie. Śledźcie nas na Facebooku i Instagramie.S01

 

Pod spodem dokładne wyniki z poszczególnych konkurencji:

Wyniki GS 29.01.

Wyniki SL 29.01.

 

Mikołaj Tyczyński

14500714_10207140811744099_8737005178454647112_o

 

Media: